Dylan Niski: Dorastałem oglądając takich zawodników jak Szczęsny i Fabiański


Reprezentant Timoru Wschodniego – Dylan Niski – opowiada o swoich związkach z Polską oraz o stanie lokalnej kadry

17 kwietnia 2026 Dylan Niski: Dorastałem oglądając takich zawodników jak Szczęsny i Fabiański
Archiwum Dylana Niskiego

Kadra narodowa jednego z najmłodszych państw świata, a w jej podstawowym składzie zawodnik z polskim obywatelstwem. Już na start brzmi to nietuzinkowo. A jak dojdzie do tego informacja, że wcale nie chodzi o któreś z europejskich państw, a o miejsce dużo bardziej egzotyczne? Skala abstrakcji rośnie, aczkolwiek pokrywa się ona z jawą w Timorze Wschodnim. Aktualnie podstawowym bramkarzem reprezentacji tego kraju jest Dylan Niski – regularnie odwiedzający Polskę fan Legii Warszawa. Zapraszamy na wywiad z goalkeeperem o jego związkach z krajem nad Wisłą oraz o obecnym statusie piłki nożnej w Timorze Wschodnim.


Udostępnij na Udostępnij na

*******ENGLISH VERSION CAN BE FOUND BELOW TEXT IN POLISH LANGUAGE*******

Adam Zmudziński: Na początek muszę zapytać o Twoje korzenie. Masz bardzo międzynarodowy profil — posiadasz polskie, australijskie i timorskie obywatelstwo. Możesz o nim opowiedzieć?

Dylan Niski: Tak, mam wszystkie trzy paszporty. Mój tata jest Polakiem — przyjechał do Australii w latach osiemdziesiątych. Moja mama urodziła się w Timorze Wschodnim i mniej więcej w tym samym czasie również trafiła do Australii. Stąd taka mieszanka.

Jak w takim razie wygląda Twoja aktualna relacja z Polską?

Byłem w Polsce wiele razy w życiu i naprawdę uwielbiam ten kraj! Staramy się z rodziną jeździć przynajmniej raz w roku, żeby odwiedzić bliskich. Moja babcia mieszka obecnie w Otwocku, niedaleko Warszawy. Ostatnio byliśmy tam w okresie świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku.

W piłkarskim świecie z Warszawą naturalnie kojarzy się Legia. Widziałem w mediach społecznościowych Twojego klubu, że jej kibicujesz. Jak do tego doszło?

Tak, Legia ma szczególne miejsce w moim sercu. To mój tata pokazał mi ten klub, kiedy byłem młody. Zakochałem się w atmosferze — kibicach, ultrasach, całej kulturze wokół klubu.

Niedawno na mediach społecznościowych jeden z użytkowników zapytał czy masz coś wspólnego z Nikodemem Niskim? Jest to piłkarz, który wychowywał się właśnie w szkółkach Legii Warszawa. Czy to tylko zbieg okoliczności?

Nie, nie jesteśmy spokrewnieni (śmiech). Ale to naprawdę zabawny zbieg okoliczności!

Skoro jesteś kibicem Legii to zapewne śledzisz na bieżąco Ekstraklasę? Jak oceniasz obecną formę zespołu?

Staram się być na bieżąco, kiedy tylko mam okazję. Niestety Legia jest teraz w trudnej sytuacji, ale wierzę, że spokojnie utrzyma się w lidze.

Przejdźmy już stricte do Twojej kariery. Dorastałeś na styku trzech kultur — polskiej, timorskiej i australijskiej. Która z nich najbardziej ukształtowała Cię jako zawodnika, a która jako człowieka?

Jako sportowca najbardziej ukształtowała mnie polska kultura. Dorastałem oglądając takich zawodników jak Szczęsny i Fabiański. Oczywiście także Lewandowski czy Glik. Zawsze kibicowałem Polsce na Euro i mundialach. Natomiast jako człowiek najbardziej wpłynęły na mnie korzenie timorskie — mam dużo rodziny z Timoru w Australii, więc spędziłem dużą część życia w tej kulturze.

Zatem rodzina musiała być bardzo dumna, gdy dowiedziała się, że zostałeś powołany do reprezentacji Timoru Wschodniego. Jak do tego doszło?

W czerwcu lub lipcu zeszłego roku odezwała się do mnie federacja, pytając o moje zainteresowanie grą dla reprezentacji. Kilka tygodni później byłem już obywatelem i miałem paszport (śmiech).

Wiele reprezentacji Azji Południowo-Wschodniej sięga po zawodników z zagranicy. Jak wygląda podejście federacji Timoru Wschodniego?

Myślę, że w przyszłości będą szukać jeszcze więcej zawodników za granicą — już teraz kilku gra w Australii, Portugalii czy Wielkiej Brytanii. Jednocześnie federacja rozwija piłkę w kraju — powstaje coraz więcej programów młodzieżowych i rozgrywek. To świetne dla przyszłości, bo coraz więcej dzieci angażuje się w futbol.

Czy ten międzynarodowy miks widać na zgrupowaniach?

Zdecydowanie tak. Mimo barier językowych wszyscy bardzo dobrze się dogadują. Większość chłopaków mówi po angielsku, co bardzo pomaga.

Archiwum Dylana Niskiego

Jak oceniasz infrastrukturę i organizację reprezentacji? Co Cię najbardziej zaskoczyło?

Federacja zbudowała ostatnio kilka boisk ze sztuczną nawierzchnią, co bardzo pomaga w treningach. Są też plany przebudowy stadionu narodowego, żebyśmy mogli rozgrywać mecze u siebie — możliwe, że już w połowie 2026 roku. Najbardziej zaskoczyło mnie to, jak ambitne są plany na przyszłość. Widziałem projekty nowego stadionu — wygląda naprawdę nowocześnie.

Jesteś bramkarzem i wywalczyłeś miejsce w podstawowym składzie. To wiąże się ze sporą odpowiedzialność, zwłaszcza w rozwijającej się reprezentacji. Jak się z tym czujesz?

Jako bramkarz zawsze czuję presję — nieważne, gdzie gram (śmiech). Ale w reprezentacji jest ona jeszcze większa. Kiedy masz świadomość, że cały kraj liczy na wyniki, robi się trudniej. Ale nie zamieniłbym tego na nic innego — każdy z nas zrobi wszystko, żeby wygrać dla swojego kraju.

Archiwum Dylana Niskiego

Masz też doświadczenie w futsalu, gdzie reprezentowałeś Australię. Gdzie czujesz się bardziej „u siebie” — na hali czy na boisku trawiastym?

Szczerze mówiąc, na dużym boisku trawiastym. Uwielbiam zgrupowania w Timorze — widok dzieci, które przychodzą oglądać treningi i proszą o autografy, sprawia, że gra dla reprezentacji jest jeszcze bardziej wyjątkowa.

Czy futsal pomaga Ci w grze na dużym boisku?

Zdecydowanie tak. Mam bogate doświadczenie w futsalu — grałem w reprezentacji Australii i przez wiele lat w ligach w Sydney. To bardzo pomogło mi jako bramkarzowi — szczególnie w pracy nóg, sytuacjach sam na sam czy komunikacji. Futsal w dużej mierze ukształtował mnie jako zawodnika.

Na koniec coś luźniejszego — widziałem, że w drużynie mówią na Ciebie „Crypto Guru”. Skąd ta ksywka?

Tak, to już dość znany pseudonim! Bardzo interesuję się kryptowalutami i sporo w nie inwestuję. Często rozmawiam o tym z kolegami z drużyny i przez to taka ksywka do mnie przylgnęła!

ENGLISH VERSSION STARTS HERE

Adam Zmudziński: Let’s start with your roots. You’ve got a truly international background — Polish, Australian, and Timorese citizenship. Can you tell us a bit about that?

Dylan Niski: Yeah, I hold all three passports. My dad is Polish — he moved to Australia back in the 1980s. My mum was born in Timor-Leste and came to Australia around the same time. So that’s where the mix comes from.

How would you describe your current connection with Poland?

I’ve been to Poland many times in my life and I absolutely love the country! As a family, we try to visit at least once a year to see relatives. My grandmother currently lives in Otwock, near Warsaw. We were there recently over Christmas and New Year.

In football, Warsaw naturally means Legia. I saw on your club’s social media that you support them. How did that start?

Yeah, Legia has a soft place in my heart. My father showed me the club when I was young. I fell in love with the atmosphere — the fans, the ultras, the whole culture around the club.

Recently, someone on social media asked if you’re related to Nikodem Niski, who came through Legia’s academy. Just a coincidence?

No, we’re not related (laughs). But it’s a funny coincidence for sure!

Since you’re a Legia fan, I guess you follow the Ekstraklasa closely. How do you rate the team’s current form?

I keep tabs on the league whenever I can. They’re unfortunately in a bad spot, but I believe they will survive relegation!

Let’s talk about your career. You grew up between three cultures — Polish, Timorese, and Australian. Which shaped you most as a player, and which as a person?

As an athlete I believe my polish culture shaped me more, I grew up watching guys like Szczęsny and Fabiański — and of course Lewandowski and Glik. I always supported Poland during the Euros and World Cups. As a person, though, my Timorese roots shaped me the most. I have a lot of family from Timor living in Australia, so I spent a big part of my life surrounded by that culture.

Your family must have been proud when you got called up to the Timor-Leste national team. How did that happen?

Around June or July last year, I was contacted from the federation to see my interest for the national team, few weeks passed and I was a citizen and got my passport.

Many Southeast Asian national teams look abroad for players. What’s Timor-Leste’s approach?

I believe for the future they are looking for more abroad players, currently we have a few in Australia, Portugal and the UK. The federation are slowly changing the culture of football in the country making more youth programs and competitions which is amazing for the country, making more kids involved with football.

Do you feel that international mix during training camps?

Definitely. Despite some language barriers, everyone gets along really well. Most of the boys speak English, which helps a lot.

How do you rate the infrastructure and organization of the national team? What surprised you the most?

The federation recently built a few Astro fields this year, which really helps with training! They have plans to rebuild the national stadium so the country can host home games – possibly as early as mid-2026! Probably what surprised me most is what the federation has planned in the future when it comes to infrastructure, I’ve seen designs of the new stadium and it looks as start of the art!

You’re a goalkeeper and you’ve secured a spot in the starting lineup. That comes with a lot of responsibility, especially in a developing national team. How do you handle it?

As a goalkeeper, I always feel pressure — no matter where I play (laughs). But with the national team, it’s even bigger. Having a whole country who loves football depending upon the team to win makes things a bit tougher. But I wouldn’t have it any other way, the boys would do anything to win for the country.

You also have experience in futsal, representing Australia. Where do you feel more at home — indoors or on the big pitch?

Honestly, being on the big pitch I feel most at home, I love spending my camps in Timor, seeing the kids watch us train, asking for signatures etc. It makes playing for the national team feel more rewarding.

Does futsal help you on the big pitch?

Yes, definitely, I’ve had a extensive futsal background, playing for the Australian national team as well as in the local leagues in Sydney for many years. It’s helped me a lot as a goalkeeper, with my footwork, 1v1s, communication etc. It’s shaped me to be the goalkeeper I am today!

Finally, something lighter — I’ve seen your teammates call you “Crypto Guru.” Where does that come from?

Yes, it’s a famous nickname for me with the team! I love crypto and heavily invest in it, I’m always seen talking to my teammates about it!

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze